czwartek, 19 listopada 2015

4.BYŁY CZŁONEK EXO*Luhan* Lu Han


Chce spełniać marzenia.Jednym z moich wymarzonych rzeczy jest zostanie Trainee.I chyba powoli się spełnia.Właśnie pakuje swoje manatki i wyjeżdżam do Seulu!Czy to nie wspaniałe,że mogę pokazać swój  talent?Nawet zbytnio nie wiem co mnie tam czeka...
-_____ jesteś gotowa?-krzyknął mój ojciec z dołu.Ma zamiar zawieść mnie aż tam!Nadal w to nie wierzę.Jeśli przejdę Casting,wygram wszystko.
-Tak,już schodzę-odpowiedziałam ,pożegnałam się z moim pokojem i wyszłam z domu.

Właśnie wchodzę do SM Entertainment.Jestem tak podekscytowana,że mam ochotę skakać po całym budynku.A co jeśli mnie nie ze chcą?Właściwie nie myślałam o tym.Pewnie zostanę kelnerką czy coś.Tak sądzę.Wchodząc do poczekalni,usiadłam na jednym z krzeseł.Mój tata został w samochodzie.Jestem sama,zestresowana,pewnie bez szans.
-PROSZĘ WSZYSTKICH O PODEJŚCIE PO NUMEREK!-krzyknął jakiś facet w ciemnych okularach.Posłusznie wstałam i podeszłam po cyfry.Ze stresu ledwo odczytałam te numery.Chyba 45386.
-Też się tak stresujesz?-spytała dziewczyna siedząca obok..
-Bardzo-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Jestem Bae BoReum- powiedziała z uśmiechem.
-_____-dopowiedziałam.

-Numer 45386-powiedział człowiek w garniturze.Gdy po chwili mój mózg przetworzył,że to ja ,wstałam i poszłam za mężczyzną.
-Witam.Zaczynaj,bo nie mamy czasu-powiedział ten sam facet w ciemnych okularach,siedzący na krześle.Wzięłam mikrofon i zaczęłam śpiewać i tańczyć do tej piosenki. Nie powiem że wychodziło mi to źle,bo po tylu ćwiczeniach było przynajmniej dobre.Gdy skończyłam,spojrzałam na mężczyznę.Okulary miał ściągnięte,i patrzył na mnie z otwartą buzią.Nie wiem co właściwie sądził.Było to zdziwienie,że to było takie okropne czy takie dobre?

Pożegnałam się,i wyszłam do poczekalni.On ani razu się nie odezwał!
-I jak było?-spytała zdenerwowana BoReum.
-Tak trochę cicho-odpowiedziałam.Zaraz miała być ona.
-Ale podobało mu się czy nie?-dopytywała.
-Nie wiem!Nie powiedział ani słowa po moim występie.Tylko patrzył się na mnie-odpowiedziałam,siadając na swoim krześle.


-I JAK?-krzyknęłam gdy przybiegła do mnie.
-Powiedział,że jest szansa,że się dostanę!-krzyczała.Uśmiechnęłam się.
-Jestem ciekawa co będzie ze mną-dodałam cicho,gdy wreszcie usiadła.
-Ja też!-odpowiedziała pijąc wodę.

Właśnie czytają listę kto się dostał!Jezusie!
-...i Bae BoReum- powiedział.Nie przeczytał mnie.Po prostu mnie nie przeczytał.Nie dostałam się?Słyszałam płacz wewnątrz mnie.Głośny płacz.Za głośny.
-Płaczesz?Przestań!-krzyczała Bae.Mam nie płakać?
-ZAPOMNIAŁBYM!Bardzo dobrą uczestniczką była ____.Nie mówię że najlepszą,ale jedną z lepszych.Ona też się dostała.To chyba było oczywiste.Więc czemu płacze?-spytał człowiek w okularach uśmiechając się do mnie.Spojrzałam na niego,i zaczęłam krzyczeć.
-WIDZISZ?!MÓWIŁAM!-krzyczała razem ze mną,BoReum.

Pierwszy dzień.Jestem w pokoju,razem z Bae i paroma innymi dziewczynami.Jak się dowiedziałam,dziś jeszcze mogliśmy pospać.Spaliśmy trzy godziny.Czy to dużo?
-Witam zebranych-zaczął ten sam facet w okularach.-jak się spało w waszych nowych pokojach?Myślę że dobrze,bo nie spędzicie tu mniej niż rok.Regulaminy wiszą na waszych drzwiach.Przeczytajcie sobie.Jeśli złamiecie jakiś punkt,możecie się pożegnać z Trainee.Wstajecie o 5:30 chodzicie spać o 3-4.Chodzicie do szkoły,ćwiczycie,jecie mało.Jak na razie wam wystarczy.Jest 6:00.Zaraz zaczną się wasze ćwiczenia taneczne.Grupy znajdziecie za wami.Żegnam i życzę powodzenia-zakończył i odszedł.Podeszłam do tablicy,i próbowałam odnaleźć siebie.Jest!Numer sali:556.
-Gdzie idziesz?-spytała Bae.
-556,a ty?-odpowiedziałam.
-123.Spotkamy się później!-krzyknęła i pobiegła.Poszłam szukać swojej sali.Nawet nie wiem gdzie zacząć!Gdy rozglądałam się po korytarzach,czy to nie ten,wpadłam na kogoś.
-Oj!Przepraszam!-krzyknęłam od razu się odsuwając.
-TWOJE PRZEPROSINY MAM W DUPIE!-powiedział trochę wkurzony.
-Na serio nie chciałam!-odpowiedziałam trochę zirytowana jego zachowaniem.Bo kto normalny wydziera się właściwie o nic?-Po prostu jestem nowa i szukam sali ,i nie zauważyłam cię.
-Co szukasz?-dopytał z niezbyt miłym wyrazem twarzy.
-Sali 556-odpowiedziałam.
-Na serio?Musisz iść na prosto,w prawo po czym po schodach w górę,na lewo i prosto-odpowiedział i odszedł.Może jednak go polubię?

Co za kawał drania!Oszukał mnie!Wyszłam w jakieś przeklęte korytarze,z których nie potrafiłam wyjść przez piętnaście minut!A gdy wyszłam ,przez kolejne dziesięć szukałam sali!Otwarłam drzwi i wbiegłam na sale.
-Co tak długo?-spytała trenerka.
-Przepraszam,nie potrafiłam znaleźć sali-powiedziałam,kłaniając się po same kostki.
-Nic się nie stało,idź na swoje miejsce-uznała.Po chwili pokazała mi palcem.Stanęłam na pokazanym miejscu i zaczęłam się rozgrzewać.-Dziś przyjdzie do was chłopak,który będzie debiutował w zespole EXO.Jest to Lu Han .Powinien przyjść za niedługo i pomóc wam nauczyć się danego układu.Żeby dostać się do zespołów,musicie spełniać warunki.Jednym z nich jest nauka tego tańca-myślę że nie może być jakoś bardzo trudny,co nie?

Myliłam się.Jest bardzo trudny.Ćwiczymy go już dwie godziny,a ja nie mogę zapamiętać najprostszych ruchów.Czemu mi tak nie wychodzi?
-Dzień Dobry!Można?-usłyszałam znajomy głos.Spojrzałam na drzwi,i zobaczyłam tego samego chłopaka,który "pomógł" znaleźć mi to miejsce.
-Można,można!Dobrze że wreszcie przyszedłeś LuHan!-ucieszyła się trenerka.Wszystkie dziewczyny patrzyły na niego jak na obrazek!O co chodzi?Przecież wcale nie jest przystojny.Nawet nie jest mądry.Jest brzydki,głupi i złośliwy!Tak właśnie.
Z uśmiechem wszedł do sali,zamykając drzwi.Spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem,którym chciałabym żeby zginął.
-Więc może pokażesz czego dziewczyny będą się uczyć?-spytała trenerka mrugając do niego rzęsami.Ona też?
-Mam pokazać dziewczęcy układ?-spytał śmiejąc się.
-Po prostu pokaż swój układ,którego ty się uczyłeś-odpowiedziała z uśmiechem trenerka.Posłusznie ustawił się na środku sali,czekając na muzykę.Za ten czas poszłam napić się wody.Gdy zaczął,patrzyłam na niego kątem oka.Jakoś niezbyt interesowało mnie,co tańczy i jak.Słyszałam te westchnienia dziewczyn obok,i zdania typu "jaki on jest piękny". Westchnęłam cicho nad tym jakie są głupie.Jest irytujący i zapatrzony w siebie.

Musimy tańczyć przy nim.Może to nie było by takie złe jakby nie podchodził do wszystkich dziewczyn i pokazywał im kroki trzymając je za tyłek.Na szczęście ode mnie się odwalił.
-Stop!-krzyknął patrząc na mnie.Posłusznie,muzyka stanęła.-Ta tutaj nie radzi sobie z ruchami-dodał pokazując na mnie.Skrzyżowałam ręce patrząc na niego.-Jeśli na serio nie umiesz się odnaleźć,to po co tu przyszłaś?-spytał z tym oszukanym uśmieszkiem.-Grajcie dalej.Ja idę na swój trening-odpowiedział i po prostu wyszedł.Co on sobie myśli?Przecież teraz całkiem nieźle mi idzie.Nie jestem najgorsza.Uczę się tego układu już dobre cztery godziny.Przecież nie może być aż tak źle.

Zostałam.Przejęłam się jego słowami i zostałam wieczorem ćwiczyć ten durny układ.Jest już piąta w nocy a ja nadal to ćwiczę,by opanować to do perfekcji.Na każdej przerwie to robię,od rana.Czemu jego słowa mnie zraniły?Przecież jest dupkiem.Pewnie leci tylko na cycki,a w głowie to osioł.Ale dlaczego uznał że nie umiem się odnaleźć?Przecież nadążałam,tylko niektóre kroki mi nie wychodziły?
-AŁA!-krzyknęłam głośno.Tak,z moich przemyśleń wyrwała mnie moja noga,która wywróciła mnie całą.Żebym tylko nikogo nie pobudziła,błagam.Szybko zebrałam swoje rzeczy i wyszłam z sali.Wbiegłam do mojego pokoju,gdzie wszystkie dziewczyny już śpią.Położyłam się na moim łóżku w ubraniach,by choć na chwilę odpocząć.Gdy po piętnastu minutach,postanowiłam wziąć prysznic,bo śmierdzę jak zdechła ryba,zerwałam się z łóżka.Wzięłam ręcznik i jakieś ubrania ,i weszłam do łazienki.

Ciepły prysznic całkiem nieźle mi zrobił.Czuję się lepiej i nawet jakoś wypoczęta.Choć nie spałam całą noc.Była 5:45,a ja suszyłam włosy w pokoju.Moje koleżanki już wstały.
-Czy ty _____ spałaś w nocy,choć trochę?-spytała Bae.
-Mam być szczera?-spytałam,a gdy przytaknęłam dodałam:-Nie.Ćwiczyłam układ.Ale nie jestem zmęczona!
-Na pewno?Nie chce by cokolwiek się tobie stało-uznała zmartwiona.
-Na pewno.Czuję się bardzo dobrze-powiedziałam z uśmiechem
-Wczoraj do nas na zajęcia przyszedł jakiś Baekhyun z EXO.Był taaaki przystojny!-krzyknęła Do SeolRi.
-A u nas był Xiumin z EXO!-odkrzyknęła jej Tia NaWook.
-A u ciebie kto był ___?-spytała BoReum.stanęłam jak wryta.Czemu one gadają tylko o tym zespole.
-Nikt ważny i przystojny-odpowiedziałam zirytowana.
-Jesteś zła?-spytała Nam ChonGun.
-Ani trochę.Jakiś Luhan z EXO czy ktoś taki-odpowiedziałam bez uczuć.Właśnie zepsuto mi dzień.Dziękuje.


Zjadłam mniej niż nam dali.A nie mówię,dają tu bardzo mało.
-Czemu nie jesz?Może jesteś chora?-spytała BoReum.
-Po prostu nie jestem jakoś głodna-odpowiedziałam grzebiąc w talerzyku.
-Widzimy się po zajęciach śpiewu!-krzyknęła NaWook i wszystkie się rozdzieliłyśmy.Weszłam do mojego stanowiska.Ujrzałam jakiegoś chłopaka.
-Cześć!Ty jesteś ____?-spytał.
-Um...tak?-odpowiedziałam,trochę nie wiedząc kim on jest.
-Jestem .Kim MinSeok.Mamy razem te zajęcia-odpowiedział z uśmiechem.
-Miło poznać-odpowiedziałam.On chyba jest w zespole razem z irytującym Luhanem.Z opisu pasuje na Xiumina.Nie wiem czy chce mieć z nim lekcje.Ale jakoś nie mam wyboru.
-Więc jak pierwsze dni?-spytał opierając się o pianino.
-Całkiem nieźle-odpowiedziałam mało zgodnie z prawdą.Bo właściwie jako tako jest tu spoko,tylko ten cały dupek mi tu zawadza.
-Spodoba ci się!Jest tu świetnie,ludzie mili...-Mili?Chyba nie wszyscy.
-Dzień Dobry!Przepraszam za spóźnienie-odpowiedział nauczyciel wchodząc do środka.Usiadłam na krześle słuchając co nam powie.


Zajęcia odbyły się bez jakiegoś większego problemu.
-Będziemy spotykać się przynajmniej co tydzień.Musimy się kiedyś bliżej poznać,nie sądzisz?-Zasugerował MinSeok.
-Było by miło-odpowiedziałam z uśmiechem.Jest całkiem miły w porównaniu do Luhana.
-To do zobaczenia!-krzyknął i odszedł.Poszłam zobaczyć co teraz mam.Przeczytałam że jest to nauka.Wróciłam więc do pokoju,gdzie przez godzinę mam się uczyć,a potem mam iść na języki obce.Dam radę.Weszłam do pokoju i ujrzałam moje przyjaciółki,zagadane jak zwykle.
-Wy nie macie się uczyć?-spytałam z uśmiechem.Usiadłam na moim łóżku.
-Opowiadamy z kim mieliśmy zajęcia.Ja miałam z Kai'em!-krzyknęła szczęśliwa Do.
-Ja z Krisem-dodała Tia.
-A ja z Sehunem-uznała Nam.
-Ja z D.O-powiedziała Bae.
-A ty ____?
-Z Xiuminem.Chyba-odpowiedziałam.
-Nie przedstawił się?-zapytała zdziwiona Do.
-Znaczy przedstawił się,Ale nie jako Xiumin tylko Kim MinSeok- odpowiedziałam  przewracając oczami.Ktoś zapukał do naszych drzwi.Gdy nie zobaczyłam by któraś się ruszyła,wstałam i otwarłam je.Zobaczyłam w nich Luhana.Zdziwiłam się,ale on chyba nie popatrzył się kto mu otworzył bo coś czytał z kartki.
-Szukam jakiejś ____. Znasz ją?-spytał nadal nie odrywając wzroku z papieru.
-To ja.Co?-spytałam krzyżując ręce.Spojrzał na mnie.Jego wzrok z łagodnego,zmienił się w ten sam,zirytowany.
-Masz mieć teraz zajęcia tańca,na których się nie zjawiłaś-odpowiedział.
-Z tego co piszę na tamtej tablicy,mam się uczyć w pokoju a potem iść na zajęcia językowe-powiedziałam piorunując go wzrokiem.
-Według moich papierów teraz masz zajęcia taneczne,a potem śpiew-uznał krzyżując ręce.
-Dla twojej wiadomości śpiew miałam przed chwilą-odpowiedziałam ściskając zęby ze zdenerwowania.
-Ja nigdy się nie mylę-syknął przez zęby.Wyszłam z pokoju i skierowałam się w jednym kierunku.-Gdzie ty idziesz?-spytał
-Udowodnić tobie,że jednak się mylisz-odpowiedziałam przychodząc bliżej tablicy.Znalazłam siebie-widzisz?Piszę śpiew,nauka w pokoju,języki,taniec-nie dasz mnie wrobić dupku.
-JAK POWIEDZIAŁEM ŻE SIĘ NIE MYLĘ,TO SIĘ NIE MYLĘ!-krzyknął.
-Nie powinieneś się wściekać na mnie tylko na tego co dał ci te papiery-odpowiedziałam i wróciłam do pokoju.
-To był ten Luhan?-spytała Bae od razu gdy zbliżyłam się do łóżek
-Tak?-odpowiedziałam trochę zdziwiona.
-Powiedziałaś że jest nikim!Przecież jest taki słodki!-krzyknęła Do.Westchnęłam.

Parę dni minęło,a jego nie minęłam ani razu.Jestem z tego dość szczęśliwa.Choć chyba moje szczęście nie potrwa za długo.Właśnie idzie w moim kierunku.
-CZEMU?-krzyknął gdy tylko się do mnie zbliżył.
-Co "czemu"?-spytałam zaskoczona.
-Xiumin cały czas o tobie gada!-wykrzyczał mi to w twarz.
-Nie wiem!Daj mi spokój!-odpowiedziałam próbując go wyminąć.
-Nie dam ci spokoju!Cały czas mi wchodzisz w drogę!-krzyknął.
-Jesteś jakiś głupi?Przecież ty teraz podszedłeś!-uznałam.
-Luhan zostaw ją-usłyszałam czyiś głos.Spojrzałam w tamtym kierunku,ale niezbyt wiem kim on jest.
-Bo co?-spytał zdenerwowany.
-Bo nic ci nie zrobiła,i narobisz sobie problemów.Chcesz być gwiazdą?-spytał chłopak.Luhan spojrzał na mnie jeszcze raz i odszedł w innym kierunku.
-Dzięki-odpowiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
-Nie ma sprawy.Jestem Lay- uznał podchodząc trochę bliżej.
-______-przedstawiłam się,podając mu rękę.
-Długo tu już jesteś?Nie widziałem cię wcześniej-uznał.
-Od tygodnia-odpowiedziałam.


Lekcje tańca.Znowu tu jest.Za zastępstwo trener.Idealnie.
-____ postaraj się bardziej-usłyszałam po raz dziesiąty.
-Dobrze-odpowiedziałam trochę zirytowana.Tańczymy ten sam moment już paręnaście razy!
-Stop!-krzyknął Luhan odwracając się.-Czy ty sobie zdajesz sprawę jak tańczysz?
-Co niby robię źle?-spytałam.
-Wszystko!Po prostu to nie taniec dla ciebie.Trainee nie jest dla ciebie.Nie radzisz tu sobie.Jesteś gruba.Obżerasz się po nocy cukierkami?A może uciekasz w nocy i jesz na mieście?Do tego jesteś brzydka.Nie możesz być Visualem.Nie umiesz tańczyć i śpiewać.Tancerz i piosenkarz odpada.Co ty tu jeszcze szukasz?-spytał z uśmiechem.
-Nie uważasz,że jesteś wredny?Że masz tylko ładną buźkę,a w główce nic?-spytałam i wyszłam z pomieszczenia.Uspokój się ____. Przecież on cię ani trochę nie rusza,co nie?

-Jak się dogadujesz z LuHanem?-spytała BoReum.Jesteśmy tu już dwa miesiące.Wiele się za ten czas działo.
-Dobrze?-odpowiedziałam.Kłamstwo.Nie dogaduje się z nim.Jak coś ode mnie chce,to najczęściej jest to dogryzienie mi.Już przestałam mu odpowiadać.To już nie jestem irytujące tylko denerwujące.
-Czyli że się pogodziliście?-odparła Do.
-Nie.Po prostu ostatnio go nie mijam-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.A może go mijam,tylko go nie zauważam?
-Jesteś głupia.Jak możecie się nie mijać,jak przechodzi koło naszego pokoju rano?-spytała Tia.
-Może nie w tym czasie gdy ja wychodziłam-odparłam i położyłam się na łóżku.

Wyszłam z pokoju,w celu zobaczenia ile jeszcze mam czas wolny.Pół godziny.Aż pół godziny.Odwróciłam się i na kogoś wpadłam.
-Przepraszam!-krzyknęłam wystraszona.Gdy spojrzałam w górę znowu ujrzałam jego .Fuknęłam i próbowałam go wyminąć.Oczywiście musiał mnie zatrzymać.Spojrzałam na niego bez zrozumienia.
-Czemu na mnie wpadasz?-spytał znowu obrażony.
-Jak stoisz za mną to się nie dziw-odpowiedziałam.
-Możesz wytłumaczyć mi dlaczego mnie unikasz?Nie chcesz usłyszeć prawdy?-spytał.
-Nie unikam cię.Po prostu nie było szans  by cię spotkać-odpowiedziałam krzyżując ręce.
-No nic.MinSeok i Lay chcą żebyś kiedyś do nich przyszła-powiedział.
-Czy ty właśnie zaproponowałeś mi przyjście,i to w miły sposób?-odpowiedziałam zdziwiona.
-Nie ja a Xiumin i Lay.I nie jestem miły grubasku-Ałć.
-Może kiedyś wpadnę-powiedziałam i go wyminęłam.
-Masz teraz przyjść-uznał.
-Od kiedy 'kiedyś' to 'teraz'?-spytałam.Nie usłyszałam odpowiedzi,ale za to zostałam pociągnięta za rękaw.-umiem sama chodzić-dodałam próbując wyrwać część mojej koszulki.
-Wątpię,chyba umiesz się toczyć-odpowiedział ciągnąc dalej.Fuknęłam zdenerwowana.

-Przyprowadziłem tą waszą _____-odpowiedział wpychając mnie do pokoju.Prawie upadłam,gdyby nie to że jeden z nich mnie przytrzymał.
-Dzięki-odpowiedziałam.
 -Cześć _____!-krzyknął Kim MinSeok od razu jak weszłam.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Fajnie że przyszłaś-dodał Lay.
-Napijesz się czegoś?Mamy tylko wodę-powiedział chłopak który mnie złapał.
-Nie dziękuje-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Siadaj.Przedstawię cię wszystkim-uznał Xiumin z uśmiechem.

Spędziłam tam całą swoją przerwę,po czym od razu udałam się na taniec.
-_____ poczekaj!-krzyknął ktoś za mną.Gdy ujrzałam Luhana przyśpieszyłam kroku.-Jesteś za gruba by przede mną uciekać-odpowiedział z tym swoim uśmieszkiem.
-Jesteś wnerwiający-odpowiedziałam i weszłam na sale.
-A TY BRZYDKA-krzyknął zdenerwowany.Fuknęłam na cały pokój.

-Grubasku!-krzyczał za mną.Znów muszę przed nim uciekać,bo znów mnie śledzi.-Weź przestań uciekać,bo się zmęczyłem!-krzyknął
-I kto tu jest gruby?-spytałam zirytowana,stojąc przed nim.
-Ty?-spytał dysząc.
-Widzisz,nie jestem gruba-uznałam,odwracając się by znowu odejść.Jednak to nie nastąpiło,ponieważ Luhan chwycił mnie za rękę,ponownie mnie odwracając.
-A może jednak?-spytał patrząc na mnie.
-Jesteś głupi-powiedziałam wyrywając dłoń z jego uścisku.


Paręnaście dni słyszałam jak mi ubliża.Nie wiem ile to jeszcze zniosę ale jestem na skraju załamania nerwowego.Cały czas za mną łazi i gada dość nie miłe rzeczy.Ledwo funkcjonuje przy nim.Czemu mi to robi.
-I jak _____ nauczyłaś się tej piosenki?-spytał Xiumin.
-Jasne!-odkrzyknęłam,jak bym była najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
-Bardzo się cieszę-odpowiedział.
-Cześć grubasku-usłyszałam ten znajomy głos za mną.Odwróciłam się.Był wieczór a on znowu przyszedł mnie denerwować?
-Co chcesz?-spytałam niechętnie.
-Po prostu przyszedłem poprawić sobie humor-odpowiedział.
-A mi zepsuć?!-krzyknęłam.
-Ale przecież grubaski się nie wściekają-uznał uśmiechając się.
-Ile razy mam ci powtarzać,że nie jestem gruba?-spytałam.
-A to,co to jest?Koło ratunkowe?-spytał dotykając mojego brzucha.Mam tego dość.Naleciały mi łzy do oczu,ale zamiast rozpłakać się,uderzyłam go w twarz.Dość mocno.Chwycił się za policzek a ja uciekłam do jakiejś sali.Zamknęłam drzwi.Słyszałam jak szedł za mną.
-WPUŚĆ MNIE!-krzyknął zdenerwowany Lu Han.Chyba na serio jest wściekły.Tylko o co?O to że mu oddałam?Łzy mimowolnie pociekły mi po policzkach.Cały czas walił w te drzwi.Nie wiem ile czasu spędziłam na płakaniu,ale po tym usnęłam przy ciągłym pukaniu.

Obudziłam się koło 5 rano.Mój mózg jest zaprogramowany by wstawać o takiej godzinie.Za oknami było ciemno,a w sali świeciło się światło.Nie słyszałam nikogo na korytarzu,więc sądzę iż Lu Han sobie poszedł.Spojrzałam w wielkie lustro.Na twarzy miałam czarne smugi po płaczu,a usta spuchnięte i popękane.Włosy rozczochrane,a oczy zaszklone gotowe do kolejnej porcji płaczu.Westchnęłam cicho,i skierowałam się do drzwi.Gdy tylko je uchyliłam moim oczom ukazała się sylwetka Luhana.Stał ze skrzyżowanymi rękoma i patrzył na mnie tym złym spojrzeniem.Policzek miał czerwony i wyglądał jak by nie spał całą noc.Ostro pchnął mnie na najbliższą ścianę,zamykając nogą drzwi.Pisnęłam,bo wiadomo,wystraszyłam się.Luhan przybliżył się do mnie patrząc na moją wystraszoną twarz.
-Wiesz co?-spytał,robiąc krótką przerwę.-Denerwujesz mnie,ale właśnie to mnie do ciebie przyciąga-powiedział i brutalnie połączył nasze usta w pocałunek.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz