Po dłuższej przerwie
mam dla was
dłuższego One Shota z Jiminem :*
*
Pierwszy dzień w szkole.Znasz to uczucie?Nikogo nie znasz,nic nie wiesz?Nie masz znajomych ani nawet nie znasz nauczycieli.Na pewno to znasz.Tego dnia miałam mieć to samo.Wraz z rodzicami przeprowadziłam się do Busan w Korei.Skąd się przeprowadziłam?Właściwie z Tajlandii.Kawałek drogi.Czemu się przeprowadziłam?Moja Macocha znalazła lepszą pracę niż ma teraz.Wcześniej,w Tajlandii nie byliśmy jacyś bogaci.Teraz ma zarabiać o wiele,wiele więcej.Mam 15 lat.Czy jest to dużo?Chyba nie.Czuję się młodo.Na pewno młodziej niż na swój wiek.
-_____ mogłabyś posłuchać chociaż przez chwilę?-spytał mój ojciec.Tak.Właśnie to jest moje imię.Jedziemy właśnie samochodem do nowego miejsca.
-Słucham cały czas-odpowiedziałam.
-Więc co przed chwilą powiedziałem?
-"____ mogłabyś posłuchać chociaż przez chwilę?"-zacytowałam.
-Dziecko, uspokój się-powiedziała moja macocha.Moja prawdziwa mama umarła gdy mnie urodziła.A ona?Pojawiła się w naszym życiu gdy ja miałam 13 lat.Jakoś za sobą nie przepadamy.Z tego wszystkiego mam młodszą siostrę!Ma 10 lat.Jej też nie lubię.
-Dla twojej wiadomości nie jestem dzieckiem-odpowiedziałam z irytacją w głosie.
-Mogłabyś być dla niej milsza?-spytał tatuś.
-Jestem na tyle miła że powinno jej to wystarczyć-odpowiedziałam.Włożyłam słuchawki by znów powrócić w inny,lepszy,idealny świat.
-Jesteśmy na miejscu!-krzyknęła Malie.
-Nie musisz krzyczeć-odpowiedziałam przeciągając się.Trochę mi się przysnęło prawdę mówiąc.
-Nie musisz być nie miła-wtrąciła się Siriwan.
-Nie musisz się do mnie odzywać-odcięłam się.Podeszłam do bagażnika i wyciągnęłam pudła podpisane moim imieniem.Weszłam do naszego nowego domu.Jest duży.Ma piętro.Ma wspólną łazienkę.Albo dwie.Weszłam do góry.Dwa pokoje.Jeden większy drugi mniejszy.Łazienka też jest.Więc jednak dwie.Weszłam do tego większego.
-To jest mój pokój-powiedziała Malie.
-Dlaczego niby?Jestem starsza,powinnam mieć większy pokój,nie sądzisz?-spytałam.
-MAAAMO!-krzyknęła młoda.
-Masz 10 lat.Nie potrzebujesz aż tak dużego pokoju!-powiedziałam zanim przybiegła Siriwan.
-Tak córciu?-spytała.
-Bo ____ nie chce odstąpić mi pokoju.A ten wydaje mi się lepszy.-powiedziała robiąc "minę szczeniaczka".
-Nie słyszałaś Malie,że to jest jej pokój?-Macocha skierowała głos do mnie.Opadła mi szczęka.
-Jest młodsza,będzie miała większy pokój,lepszy pokój i do tego pozwalasz tak jej się do mnie odzywać?-spytałam.
-Wyjdź z mojego pokoju-burknęła Malie.Zamrugałam parę razy i wyszłam powoli z pokoju ,kopiąc "przypadkiem" Siriwan.
Wyszło na to że jestem w najmniejszym pomieszczeniu jaki znajduje się w tym domu.Nawet łazienka jest większa!W moim pokoju znajduję się małe,jednoosobowe łóżko,malutka szafa,biurko wielkości stoliczka i żarówka.Która nie świeci oczywiście.Nie widać prawie w ogóle podłogi.NAWET NIE MA OKNA!Czy to nie był schowek na mopy?
-Tato,czemu dostałam pokój mniejszy niż łazienka?-spytałam.
-Nie marudź-odpowiedziała macocha.-ciesz się że w ogóle dostałaś.
-W tej rodzinie czuje się dyskryminowana-odpowiedziałam i wróciłam do schowka.Włożyłam słuchawki i położyłam się na łóżku,w ciemnościach.
Po paru dniach w schowku,kupiłam żarówkę i malutki,papierowy żyrandol.Pokój pomalowałam na biało,by było jaśniej.Okno jednak jest.Za szafką.Której nie da się przesunąć.Idealnie,co nie?
-Pierwszy dzień szkoły!-krzyknęła Malie na korytarzu.
-Co ty nie powiesz?-powiedziałam cicho i zebrałam potrzebne książki z "biurka".
-Pa kochanie.Nie zgub kanapek-powiedziała macocha,całując swoją "piękną" córkę.Wyszła do kuchni.
-Pa powietrze.Nie zgub azotu-powiedziałam udając głos Siriwan.
Dostałam kluczyk z numerem 216.Jest to moja szafka.Znalezienie jej jest trochę trudne,bo szkoła nie jest mała."Widzę!"krzyknęłam w myślach.Co z tego że przy mojej szafce stoi jakiś typ?I co z tego że ta szafka jest otwarta?Czy ja mam z kimś tą szafkę?Czy mam tą szafkę z nim?Jezusie.
-Cześć,to twoja szafka?-spytałam cicho.On do mnie się odwrócił.Spojrzał na mnie z góry.Jest ode mnie wyższy.
-Tak,a co ci do tego?-odpowiedział trochę nie miło.
-Chyba właśnie ją dzielimy-odpowiedziałam równie szorstko co on.Chłopak otworzył szerzej oczy.Podniosłam wyżej kluczyk by pokazać mu numerek.Wzdychnął głośno i delikatnie się odsunął.
-Do jakiej klasy masz chodzić?-spytał krzyżując ręce.
-C?Nie wiem.Chyba.-odpowiedziałam wkładając książki.
-Ja pier...-nie dokończył.
-Też się cieszę-odpowiedziałam przewracając oczami.
-To jest ____ wasza koleżanka z Tajlandii.Macie ją polubić-powiedział nauczyciel.W ostatniej ławce ujrzałam tego chłopaka "od szafki".-Jak widzisz nie ma prawie wolnych miejsc,więc usiądziesz obok tego chłopaka-dodał wskazując właśnie na niego.Wzdychnęłam i skierowałam się w tamto miejsce.Chłopak przewrócił oczami po czym zaczął się na mnie patrzeć.
-Kim ty do cholery jesteś,że mnie cały czas nawiedzasz?!-krzyknął gdy wyszliśmy z sali.Profesor kazał mu oprowadzić mnie po szkole.
-Dziewczyną która cały czas spotyka ciebie?-spytałam.Poprawił swoje włosy.
-Jeśli cię to obchodzi teraz mamy Fizykę,więc radzę ci wziąć książki-powiedział.
-Od kiedy jesteśmy na ty?-spytałam otwierając szafkę.
-Od kiedy Profesorek cię przedstawił?-odpowiedział.
-Ale ja cię nie znam?-dodałam.
-Park JiMin.Już znasz,pasuje?-powiedział trzaskając drzwiczkami.
-Jesteś nie możliwy-uznałam ponownie otwierając szafkę.
-Czemu ją znów uchyliłaś?Żebym znowu nią trzasnął?-spytał opierając się o inne drzwiczki.
-Żebyś wyciągnął swoje książki?-odpowiedziałam.Zaśmiał się bardzo głośno.
-Nie mam książek.
-Dlaczego niby?
-Jeszcze dużo o mnie nie wiesz-odpowiedział z małym uśmieszkiem.
-Niby skąd miałam się dowiedzieć?-dodałam tym razem zamykając szafkę.
-BIOLOGIA!-krzyknął JiMin.
-Okej!Nie musisz krzyczeć!Jestem tu nie cały tydzień,przecież nie zapamiętam od razu gdzie mamy lekcję,czyż nie?-odpowiedziałam przewracając oczyma.
-Powinnaś to gdzieś zapisywać,bo co będzie jeśli mnie nie będzie?-spytał.
-Jakoś sobie poradzę.Z tego co widziałam w szafce takowy jest wywieszony.Poradzę sobie-odpowiedziałam niosąc książki.
-Nie bądź taka do przodu,bo cię z tyłu braknie-powiedział cicho.Szturchnęłam go.
-Dzielenie z tobą szafki jest całkiem przydatne.Prawie cała szafka jest wypełniona moimi rzeczami-uznałam.
-Jak na razie.Za nie długo będzie Wf.Wyobraź sobie te spocone,śmierdzące rzeczy wiszące nad twoimi książkami-odpowiedział uśmiechając się.
-Jesteś ohydny-powiedziałam zamykając oczy z zniesmaczeniem.
Minął miesiąc.Cały miesiąc w Busan.Moim jedynym znajomym jest nadal "koleś z szafki". Jest to dziwne.Muszę poznać jakieś koleżanki.
-Bu!-krzyknął Jimin.Trochę się wystraszyłam.
-Jesteś jakiś zryty Park!-krzyknęłam chwytając się za serce.Mój rozmówca śmiał się.
-Taki jest mój urok-odpowiedział robiąc to swoje Aegyo.Wzdychnęłam cicho.
-Z kim ja się zadaje-powiedziałam sama sobie.
-Co ty taka zamyślona dzisiaj?-spytał.
-Myślę dlaczego zadaje się z takim głupkiem,a nie z jakąś dziewczyną.
-Ponieważ to ja dzielę z tobą szafkę a nie jakaś "ona"?-odpowiedział uśmiechając się.
-Tak jak mówię,dlaczego zadaje się z takim głupkiem-powtórzyłam trochę głośniej.Fuknął.
-Mogę ci znaleźć jakieś koleżanki-uznał.
-Ty?Nie dzięki.Znajdę sobie sama-powiedziałam i zamknęłam szafkę.
-Macie dobrać się w pary!Raz,raz!-krzyknął Wuefista.Jak dobrze że są same dziewczyny.Może kogoś poznam...nie!Wreszcie kogoś poznam.To brzmi lepiej.
-Nie mam pary!-krzyknęłam.Podbiegła do mnie dziewczyna wysokiego wzrostu.
-Będziesz ze mną,okej?-powiedziała.Przytaknęłam.
-Dziś ćwiczenia na współpracę!-Jezu,czy dziś na serio wszystko działa ze mną?
-Jestem _____,a ty?-spytałam cicho.
-YeonRin.Miło mi-odpowiedziała z uśmiechem.Czyżbym znalazła koleżankę?
Okazało się że YeonRin jest całkiem miłą dziewczyną.I w dodatku z mojej klasy!Czemu ja jej wcześniej nie zauważyłam?Może dlatego że ta klasa jest liczna?Trudne pytanie.Jestem w tej szkole całe dwa miesiące.JiMin nadal jest debilem,do tego zrobił się bardzo nadęty.
-Nie spędzasz ze mną już tyle samo czasu-powiedział znowu przy szafce.
-Chcesz żebym rozmawiała z tobą o sukienkach,robiła makijaż i czesała warkoczyki?-spytałam.
-Nie-odpowiedział krótko.
-No właśnie.Po to mam przyjaciółkę.Żeby to robić-powiedziałam.
-A ja jestem po co?-spytał.
-Ty jakoś sam się pojawiłeś-odpowiedziałam.
-Nie prawda!To ty przyszłaś do mojej szafki!-krzyknął.
-Jesteś zabawny-odpowiedziałam gdy weszliśmy do klasy.
-W ten piątek jest noc w szkole.Cała klasa ma się pojawić-powiedział nasz wychowawca,który pojawił się znikąd.
-Świetnie.Będę mógł cię w nocy obmacywać-powiedział cicho.
-Jesteś chory-odpowiedziałam uderzając go w ramię.
-Dlaczego nie położysz się koło mnie?-spytał JiMin.Nadszedł piątek.No i noc w szkole.Ledwo co tu przyszłam.
-Ponieważ drogi panie Park,nadal pamiętam co powiedziałeś w środę-odpowiedziałam krzyżując ręce.Jest grubo po północy.
-Przestań!Przecież wiesz że to nie prawda!-krzyknął.
-A po drugie jeszcze nie idziemy spać.Nie myśl,że opuści cię Horror-powiedział chyba Junsu.Dwa miesiące to za mało na spamiętanie tak licznej klasy.
-Mnie nie opuścił by jakiś badziewny horror.Po prostu chce się położyć żeby było wygodniej.
-Posiedzę-uznałam.JiMin stęknął i podniósł się do siadu.-Jednak nie leżysz?
-Rozmyśliłem się-odpowiedział krzyżując tym razem nogi.
-To co oglądamy?-spytała YeonRin.
-Może "Obecność"?- zasugerował HyeSung.
-Oglądaliśmy w tamtym roku.Badziewie-uznał jeden z chłopców.
-Weźcie włączcie coś strasznego.Tyle wystarczy-uznał JiMin.
Po dość wielkiej kłótni,zdecydowaliśmy się na jakiś horror o nawiedzonym krześle.
-Boisz się chociaż trochę?-spytał JiMin,szeptając mi na ucho.
-Nie JiMin,ten horror jest słaby-odpowiedziałam.Tak na serio niektóre momenty były trochę straszne.Ale co ja mu powiem?Na pewno nie to że się boję.
-Na pewno?Masz gęsią skórkę-dodał podnosząc jedną brew do góry.
-Po prostu trochę mi chłodno.Pasuje ci?-burknęłam.Po chwili poczułam na sobie coś ciepłego.Spojrzałam na ramiona i ujrzałam bluzę Parka.
-Załóż ją.Nie ma zamka,przykro mi-odpowiedział.Spojrzałam na niego z zaskoczeniem.
-Dobrze się dziś czujesz?Normalnie nigdy byś mi nie dał bluzy,tylko naśmiewał że jej nie wzięłam-powiedziałam szeptem.
-Dobrze,zakładaj ją,bo jak ja to zrobię nie będzie tak miło.Wtedy będziesz marudzić,że cię obmacywałem-powiedział z swoim zboczonym uśmiechem.Ubrałam szybko bluzę,wystawiłam mu język i odwróciłam się w stronę projektora,z którego leciał film.
-PORA SPAĆ!-krzyknął ChangMin,gasząc projektor.Powiem tyle,horror był badziewny.
-Chodźcie dziewczyny,ogrodzimy się od tych zboczeńców-uznała Yuri.
-Jestem za!-krzyknęła Taeyeon.Przeniosłyśmy parę ławek i ustawiłyśmy je w rzędzie.
-Teraz mogę spokojnie powiedzieć dobranoc!-uznała BaeLin.
-Wiecie,że możemy z łatwością przeskoczyć te ławki?-spytał SamSung
-Csii,niech się nie spodziewają-powiedział cicho JiMin,po czym zgasło światło.Usadowiłam się wygodnie w kocu który sobie przyniosłam.Nie jest to może najwygodniejsze posłanie,ale jest lepsze niż nic.Po chwili myśli usnęłam natychmiastowo.
Gdy rano się obudziłam,poczułam,że coś na mnie leży.Gdy spojrzałam co to,zobaczyłam dłoń.Gdy odwróciłam się by spojrzeć do kogo należy ta ręka,zobaczyłam JiMina.Śpiącego JiMina.
-Ja pierdole!-krzyknęłam.Wystraszyłam się bardziej niż tego wczorajszego Horroru.
-Co się drzesz?-spytał Jimin.
-Lepiej mi odpowiedz co ty tu robisz?-spytałam próbując podnieść kończynę Parka.
-Nie wiem?Dasz mi spać?-spytał.Westchnęłam i powoli się uniosłam do góry.Gdy ujrzałam że wszyscy śpią,ponownie usadowiłam się na podłodze,przed tym przesuwając się kawałek obok.Gdy położyłam się twarzą do Jimina i zamknęłam oczy,poczułam jak coś się do mnie przysuwa.Po chwili poczułam tą samą rękę która mnie gniecie.
-Czemu się odsunęłaś?Było mi tak fajnie ciepło-mruknął,wtulając mnie mocniej do siebie.Próbowałam się wyrwać,ale to na nic.Jest za silny.Zostałam w takiej pozycji.Wtulona do torsu Park Jimina.
Po chwili równocześnie zrobiło mi się gorąco i duszno.
-Jeśli nie chcesz mnie udusić,to mnie puść-syknęłam próbując ponownie się odsunąć.Jimin spał!Jak to możliwe że jestem aż tak słaba?-Jiminnie puść mnie!-powiedziałam o wiele głośniej.
-Przestań krzyczeć.Daj mi spać-odpowiedział znowu mnie wtulają do siebie.Czemu on jest taki silny,nawet jak śpi?
-Park ledwo oddycham-powiedziałam.Ten coś burknął i trochę się odsunął.-Dziękuje-powiedziałam próbując wstać.Po chwili poczułam ponownie tą rękę.
-To że pozwoliłem ci się odwrócić,nie znaczy że wstaniesz-mruknął i docisnął mnie do ziemi. Fuknęłam,machając rękami.
-Jesteś okropny-odpowiedziałam zamykając oczy.
-Idealny-poprawił.
Po jeszcze parunastu minutach męczarni,uświadomiłam sobie że ktoś już musiał wstać.Gdy otwarłam oczy,obok siebie ujrzałam puste posłanie.Uśmiechnęłam się do siebie i podniosłam rękę Jimina do góry.Jak dobrze,że ma mocny sen.Powoli przeturlałam się w przeciwną stronę,a pod jego ręką umieściłam zwinięty koc.Chciałabym zobaczyć jego zdziwienie jak się obudzi,ale mam inne rzeczy do zrobienia.
-Wstałaś?-spytał.Podskoczyłam.Odwróciłam wzrok na niego i ujrzałam że siedzi,przecierając oczy.
-Koniec spania!-odpowiedziałam idąc kawałek dalej.Tak na wypadek gdyby chciał znowu mnie przygnieść.
-____ przestań,przecież trzeba się wyspać-mruknął nadal zaspany.
-Ja się wyspałam,tylko ty zmusiłeś mnie do spania-odpowiedziałam krzyżując ręce.
-Wcale cię nie zmuszałem-odpowiedział wstając na nogi.
-W ogóle!Tylko przygniotłeś mnie swoją kończyną górną-burknęłam.
-Jakbyś była silniejsza to byś się odsunęła-odpowiedział.
-Jesteś głupi.
-Najmądrzejszy-dodał wyprostowując się.-Czemu poranki są tak wcześnie?
-Jest 13:36-powiedziałam patrząc na telefon.
-To jest za wcześnie!
-To jak ty wstajesz do szkoły?
-Nie wstaje-odpowiedział dumny.
-Jak to?Rano jesteś w szkole!-krzyknęłam zirytowana.
-Przewidziało ci się coś-odpowiedział z uśmiechem.Wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się w przeciwną stronę.-gdzie idziesz?-spytał.
-Do łazienki-odpowiedziałam.Gdy usłyszałam szmer,dodałam:-Jiminnie,ty nie idziesz ze mną.Jest damska i męska.Ja idę do damskiej.
-Okej,okej!-odpowiedział kładąc się.
-Rozumiesz to jak oni słodko wyglądają ze sobą?-usłyszałam gdy zbliżałam się do łazienki.
-I to jak w nocy się przytutali,Oww!-zamruczała jedna z dziewczyn.
-Kto słodko wygląda?-spytałam wchodząc do łazienki.
-No ty i Park!Haloo!Jesteście pierwsi na liście najsłodszych par!-krzyczała Yuri.Zaśmiałam się.
-Musicie chyba to wymazać.Nie jesteśmy RAZEM-powiedziałam,akcentując ostatnie słowo.
-Jasne,już nie musicie się z tym kryć,wszyscy to wiedzą!-krzyknęła YeonRin.
-Ale na serio nie jesteśmy razem!I raczej wszyscy TO wiedzą!-uznałam rozczesując włosy.
-Ale ty tak na serio?-spytała BaeLin.
-No jasne że na serio!-uznałam.
-To dlaczego on cię przytulał,dał ci bluzę i tak się na ciebie patrzył?-spytała HyeSung.
-Nie wiem?Jezusie,na serio nie wiem!-odpowiedziałam robiąc swój dzienny makijaż.
-Zachowujecie się jak para!-wykrzyczała Yuri.
-Ale jesteśmy przyjaciółmi.Pogódź się z tym-odpowiedziałam i wyszłam.
-Ile można siedzieć w tej łazience?-spytał Jimin gdy wyszłam.
-Ile tu już czekasz?-zignorowałam pytanie,i spytałam.Mam nadzieję że tego nie słyszał.
-Na tyle długo by się zirytować-odpowiedział.Wypuściłam powietrze z płuc.Krótko tu był.
-Byłeś w ogóle w łazience?-spytałam idąc powolnym krokiem do sali.
-Wysikać się?Jasne-odpowiedział wkładając ręce do kieszeni.
-Jesteś obrzydliwy Jimin- dodałam i weszłam do sali.
-Idziesz teraz do domu?-spytał,ignorując moją obelgę.
-A gdzie mam niby iść?-spytałam składając koc.
-Nie wiem gdzie dziewczyny chodzą w soboty-odpowiedział.Zaśmiałam się cicho.
-Siedzą w domu-dodałam.Wzięłam plecak na plecy i skierowałam się do wyjścia.Nikogo w salce nie było,więc nie mam z kim się żegnać.
-Przez cały dzień?-spytał,bacznie przyglądając się mojej twarzy.
-Tak Jimin,przez cały dzień.Czemu tak się na mnie patrzysz?
-Po co się malujesz?-spytał po chwili.
-Po to by lepiej wyglądać?-odpowiedziałam.
-Przecież dobrze wyglądasz.
-Uważam inaczej-odpowiedziałam kierując się w przeciwną stronę.Jimin mieszka gdzie indziej.Chyba.Nigdy u niego nie byłam.
-Gdzie idziesz?-spytał podbiegając do mnie.
-Do domu?Przecież ci mówiłam-odpowiedziałam.
-Nie powiedziałaś gdzie idziesz-dodał.-Więc myślałem że pójdziesz ze mną na kawę,bo jest zimno.
-Serio?-spytałam.-Mogę się przejść-dodałam.
-Więc jaką chcesz?-spytał gdy weszliśmy do budynku.
-Kawę?Normalną-odpowiedziałam.
-Czyli?-spytał ponownie.
-Nie wiem jakie tu są,nigdy tu nie byłam-odpowiedziałam.
-Wezmę nam najlepszą!-krzyknął,idąc do kasy.Poszłam do jednego z stolików.Po chwili przyszedł z dwoma papierowymi kubkami w rękach.
-Dziękuje-powiedziałam cicho,biorąc napój do rąk.Miała białą śmietankę na sobie i pachniała cynamonem.
-Nie ma za co-odpowiedział.Wzięłam łyka picia.-Czy dziewczyny robią to specjalnie?-spytał po chwili.
-Ale co?-spytałam zdziwiona.Jimin rozejrzał się po stoliku po czym popatrzył na moje wargi.Westchnął i przybliżył się do mnie.Musnął delikatnie moją górną wargę,po czym usiadł na swoim miejscu.
-Pobrudziłaś się,a nie ma chusteczek.Musiałem jakoś cię "wytrzeć" co nie?-spytał z uśmiechem.Czuję jak moje policzki płoną.Spuściłam głowę w dół i wypiłam do końca napar.
-Wiesz że jest dyskoteka?-spytała YeonRin.
-Jaka znowu dyskoteka?Przecież parę dni temu była noc w szkole-powiedziałam.
-Dyskoteka szkolna!Będzie fajnie,mówię ci!-krzyczała.
-Dobrze!Czy ja mówię że będzie nie fajnie czy coś?-spytałam.
-No nie-odpowiedziała krótko.
-No właśnie.A kiedy to jest?-spytałam.
-W piątek-odpowiedziała.
-Czyli jutro?!-krzyknęłam.
-No tak.Musimy iść na zakupy po sukienki!-piszczała YeonRin.
-Idziesz na dyskotekę?-spytał Jimin gdy wyszliśmy ze szkoły.
-Wszyscy prze strasznie jarają się tą dyskoteką-odpowiedziałam nie na temat.
-Nie wiem jak było u ciebie,ale u nas te dyskoteki są świetne!Dlatego każdy bardzo lubi te dyskoteki.Są zawsze inne i niepowtarzalne-uznał z iskierkami w oczach.
-Tak,idę.Zadowala cię ta odpowiedź?-spytałam głębiej wkładając nos w szalik.
-Zadowala-odpowiedział i skręcił w swoją drogę.
-Co szukasz w szafie?-spytała macocha wchodząc do mojego pokoju.
-A co cię to?-odpowiedziałam szorstko.
-Po prostu jestem ciekawa,na co szukasz sukienki-odpowiedziała.
-Od kiedy cię to interesuje?-odwróciłam się do niej przodem.-Jeśli już naprawdę musisz wiedzieć,jutro mam dyskotekę w szkole.
-To dlaczego sobie nie kupisz nowej sukienki?-spytała siadając na łóżko.
-A z czego jeśli mogę wiedzieć?-odpowiedziałam.
-Z pieniędzy?Przecież mamy na tyle-dodała wpatrując się we mnie ze zdziwieniem.
-No właśnie wy macie.Nie dajesz mi żadnego kieszonkowego-uznałam krzyżując ręce.
-To skąd masz dobre ubrania,jeśli nie dajemy ci pieniędzy?-spytała.
-Często ja chodzę na zakupy,więc biorę trochę reszty po nich-odpowiedziałam.
-Na serio nie dajemy ci pieniędzy?Przecież Malie dostaje-powiedziała cicho,wpatrując się w podłogę.
-Malie dostaje więcej niż ja.Właściwie ona dostaje wszystko-odpowiedziałam opierając się o szafę.
-Jest bardzo rozpieszczona-uznała cicho.
-Że co?-spytałam nie dowierzając.-czy ty właśnie powiedziałaś coś na swoją jedyną córkę którą kochasz?
-Nie jest moją jedyną córką.Jeszcze jesteś ty,czyż nie?-spytała wyciągając portfel.
-Co ty robisz?-spytałam niedowierzając.
-Idę z tobą na zakupy?Potrzebujesz na jutro wyglądać jak księżniczka!-krzyknęła.
-Na pewno nie jesteś chora?-spytałam.
-Kocham cię ___ jak własną córkę,nie chciałam byś myślała,że jesteś niepotrzebna.-powiedziała podchodząc do mnie.-To że nic nie dostawałaś,to dlatego,że myślałam że masz ten wiek buntowniczy!-dodała przytulając mnie.Jest to dziwne.
-Może być ta sukienka?-spytałam,wychodząc z przebieralni w czarnej,krótkiej sukience.
-Idealna!-krzyknęła klaszcząc w dłonie.Ponownie weszłam do przebieralni,tym razem by ściągnąć ową zdobycz.-Bierzemy ją?
-Mnie nie stać...-odpowiedziałam cicho wychodząc zza kurtyny.
-Mnie stać!Jestem twoją przyszywaną matką,co nie?-dodała.-Kupujemy ją-powiedziała do sprzedawcy.Ten ją zapakował.
-Ale ona jest droga!-powiedziałam.
-Wiem to.Coś ci jestem winna za to wszystko co robiłam-uznała wyciągając dość duże pieniądze.
-Dziękuje-odpowiedziałam cicho.
-Nie ma za co ____ ,jutro na którą masz tą imprezę?-spytała.
-Wieczorem jakoś-odpowiedziałam wychodząc z budynku.
-Więc jak wrócisz ze szkoły,pójdziemy do fryzjera i makijażystki-dodała dumna z siebie.
-Co?-spytałam stając jak wryta.
-Jutro jest twoja pierwsza dyskoteka!Musisz wyglądać najlepiej,czyż nie?-uznała z uśmiechem.
-Widzimy się wieczorem!-krzyknął Jimin skręcając w swoją uliczkę.Pierwszy raz się pożegnał?
-___!-krzyknął ktoś z samochodu.Ujrzałam Siriwin.
-Co ty tu robisz?-spytałam podchodząc bliżej.
-Nie wiedziałam dokładnie która to u ciebie "wieczorem",więc podjechałam by zrobić te babskie sprawy!Wsiadaj-powiedziała.Spojrzałam na tył samochodu i ujrzałam Malie.Nie pewnie podeszłam z drugiej strony,i wsiadłam jako pasażer.Spojrzałam na Malie.Była inaczej ubrana.Tak...zwyczajniej?Miała pod nogami swój różowy tornister i siedziała naburmuszona.
-Nie martw się o nią.Odwiozę ją do domu,i będziemy mogły pojechać na spokojnie-powiedziała z uśmiechem na twarzy.Czuję się bardzo nieswojo.
-Dlaczego jedziesz z nią a nie ze mną?-spytała Młoda.
-Już ci to tłumaczyłam.Ponieważ ____ jest starsza,i coś jej się należy.A po drugie ma dzisiaj ważny dzień.A teraz wysiadaj i od razu do domu-powiedziała stanowczo.Malie wysiadła i skierowała się do drzwi domu.Jest to dziwne.
-To był twój chłopak?-spytała.
-Kto?-dopytała.
-Ten z którym gadałaś przed szkołą-dodała.
-Że co?Nie!Dzielę z nim szafkę.Poznałam go w pierwszy dzień i jakoś wyszło że się przyjaźnimy-odpowiedziałam.
-On chyba chciałby coś więcej niż przyjaźń.Zachowuje się inaczej.Wiem trochę o tym.Wszyscy mężczyźni są tacy sami.A on właśnie tak się zachowuje-powiedziała.Siedziała cicho.
-BAW SIĘ DOBRZE!-krzyknęła.Byłam gotowa.Ubrana,uczesana,umalowana.Czuję się świetnie.Choć nie po tym co powiedziała moja macocha.On zakochany?Czy jest tak na serio?
-Woo wyglądasz cudownie!-krzyknęła YeonRin.
-Dziękuje.Ty też-powiedziałam.Weszłyśmy do środka.Jimin miał rację.U mnie nie było takich świetnych dyskotek.U nas były mniejsze,skromniejsze.A tu?Full wypas!
-Gdzie siadamy?-spytała moja przyjaciółka.
-Nie wiem-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Możemy koło twojego chłopaka-powiedziała cicho.Delikatnie ją pacnęłam.
-Ile mam ci powtarzać że to nie jest mój chłopak?-spytałam.
Wyszło na to że usiedliśmy z dziewczynami.Jimina nigdzie nie widziałam.Nawet spytałam się YeonRin czy go widziała,ale nie.Może nie przyjdzie?Może mnie okłamał?Nie słuchałam dziewczyn.A może coś mu się stało?Może miał wypadek?Może właśnie leży w szpitalu?Albo próbuje się do mnie dodzwonić?Czemu nie wzięłam tego durnego telefonu?A jeśli na serio to coś poważnego?A może został pobity gdy tu szedł?Albo jeszcze gorzej?
-Ogłaszamy królową i króla balu!-krzyknął dyrektor.Tłum się uciszył,zapaliły się światła.
-Było jakieś głosowanie?-spytałam cicho Yuri.
-Nie.Nauczyciele to wybierają-uznała równie cicho jak ja.
-Królową balu zostaje...._____!-krzyknął.Cofnęło mnie do tyłu.
-No idź!-krzyknęła YeonRin.Powoli skierowałam się na niską scenę.
-Gratulujemy!-krzyknęła nauczycielka Matematyki.Założyli mi diadem na głowę.Czemu ja?Jest wiele innych ładniejszych dziewczyn.
-A królem balu zostaje....JIMIN!-krzyknął.Zdziwiłam się.Przecież jego niby nie było.Był?Czemu nie podszedł?Może się obraził?Wszedł na scenę.Miał ten swój uśmiech.Jego włosy były cudowne.Miał ciemne,obcisłe Jeansy i białą koszulę.Był idealny.Dostał koronę.Pasuję mu idealnie.Co ja wygaduje?Od kiedy tak o nim myślę?Co się ze mną dzieje?
Światła zgasły.Włączyła się wolna muzyka.Nie za bardzo wiedziałam co się dzieje.Jimin do mnie podszedł.
-Zatańczysz?-spytał.Delikatnie położyłam swoją dłoń na jego.Oczywiste było to że jego jest o wiele większa niż moja.Delikatnie chwycił mnie w talii,a ja drugą ręką chwyciłam jego szyję.On swoją ręką nakierował moją ręką w to samo miejsce,tylko po drugiej stronie.Zostawiłam ją tam.On swoją umieścił po drugiej stronie talii.Poruszaliśmy się w rytm muzyki.-Pamiętasz jak mówiłem ci że nasze dyskoteki są wyjątkowe?-spytał.
-Jasne że tak-odpowiedziałam.
-Właśnie o tym mówię-powiedział cicho,delikatnie się przybliżając.
-O czym?-spytałam ciszej.Był coraz bliżej i bliżej.Wreszcie musnął moją wargę,tak delikatnie jak bym była z porcelany.Po chwili musnął ponownie.Z większym temperamentem.Odwzajemniłam pocałunek.Już wiem co mi było.To miłość.
-Kiedy weźmiesz mnie do swojego domu?-spytał gdy szliśmy powoli w kierunku szkoły.Przyszedł po mnie jak zwykle.Jest najukochańszym chłopakiem jakiego można było spotkać.
-Jak będziemy wracać to może cię wpuszczę-powiedziałam trochę o tym myśląc.Rodzice jeszcze o tym nie wiedzą.
-Na serio?-spytał.
-Czemu nie?-odpowiedziałam.Podniósł mnie do góry odwracając.-Jesteś głupi.
-z miłości do ciebie księżniczko-powiedział całując moje czoło.
-Więc to jest mój pokój-powiedziałam cicho.-Jest bardzo mały,i nawet nie ma okien,więc może być ciemno-uznałam .
-Wstydzisz się tego?-spytał zamykając drzwi.
-Trochę.Nie ma przestrzeni i te sprawy-odpowiedziałam patrząc w podłogę.Po chwili zobaczyłam przed sobą jego nogi.Podniósł delikatnie moją głowę za podbródek.
-Ja się bardzo cieszę.Jest tak przytulnie i będziemy musieli się cały czas przytulać.Do tego nikt nie będzie mógł na nas patrzeć przez okno-uznał z swoim zboczonym uśmieszkiem.
-Jesteś zboczony-powiedziałam cicho.
-Wiem to misiu-uznał całując mnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz